Trufle lubię ale zazwyczaj z podanych składników jest dużo kalorii a mało trufli ;)
Ja dzisiaj zaproponuję Wam moi Drodzy odwrotność. Mało kalorii, dużo trufli.
Myślę, że to przypadnie do gustu zagorzałym FIT... i tym, co chcą się zdrowo odżywiać.
Fasola ma tę cudowną właściwość, że po ugotowaniu traci mocno kaloryczność.
Dotąd na pewno zetknęliście się z wypiekami z fasoli, ja proponuję chyba coś nowego,
ponieważ nie natknęłam się na podobne wykorzystanie fasoli.
ponieważ nie natknęłam się na podobne wykorzystanie fasoli.
Jedna sztuka to około 50 kcal, można pogrzeszyć...
Na około 30 sztuk potrzebujemy:
1 szklankę suchej fasoli czarnej
1 szklankę suchej fasoli czarnej
2 łyżki miodu (u mnie lipowy i gryczany)
50 g masła (nie margaryny)
50 g masła (nie margaryny)
60 g gorzkiej czekolady dobrej jakości
2 łyżki powideł śliwkowych
1 łyżka kakao
5 suszonych śliwek
3 łyżki mielonych orzechów (u mnie laskowe)
1/2 szklanki amarantusa ekspandowanego
30 ml alkoholu (ja dałam Soplicę Orzech Laskowy ale może być inny)
Jak dodacie migdały mielone, proponuję amaretto itd.
Do obtoczenia: chrupiąca gryka z melasą, sezam, wiórki kokosowe
(mogą być orzechy, cukier puder, zmielony ksylitol, kakao albo co sobie wymyślicie)
2 łyżki powideł śliwkowych
1 łyżka kakao
5 suszonych śliwek
3 łyżki mielonych orzechów (u mnie laskowe)
1/2 szklanki amarantusa ekspandowanego
30 ml alkoholu (ja dałam Soplicę Orzech Laskowy ale może być inny)
Jak dodacie migdały mielone, proponuję amaretto itd.
Do obtoczenia: chrupiąca gryka z melasą, sezam, wiórki kokosowe
(mogą być orzechy, cukier puder, zmielony ksylitol, kakao albo co sobie wymyślicie)
Namoczyłam na noc fasolę w zimnej wodzie.
Następnego dnia ją opłukałam na sicie i ugotowałam (ok. 30 minut). Odcedziłam wodę i ciepłą jeszcze fasolę zblendowałam na gładką masę. Dodałam do niej miód, połamaną czekoladę, masło, powidła, kakao, śliwki i wszystko podgrzałam mieszając, żeby nie przywarło. Gdy już miałam wszystko rozpuszczone, zblendowałam ponownie, żeby rozdrobnić śliwki. Dodałam orzechy, amarantus i alkohol. Kiedy masa dość dobrze przestygła i zaczęła gęstnieć, mokrymi dłońmi formowałam kulki wielkości orzecha włoskiego. Obtaczałam w sezamie, wiórkach lub gryce.
Najlepsze są po schłodzeniu kilka godzin w lodówce.
Następnego dnia ją opłukałam na sicie i ugotowałam (ok. 30 minut). Odcedziłam wodę i ciepłą jeszcze fasolę zblendowałam na gładką masę. Dodałam do niej miód, połamaną czekoladę, masło, powidła, kakao, śliwki i wszystko podgrzałam mieszając, żeby nie przywarło. Gdy już miałam wszystko rozpuszczone, zblendowałam ponownie, żeby rozdrobnić śliwki. Dodałam orzechy, amarantus i alkohol. Kiedy masa dość dobrze przestygła i zaczęła gęstnieć, mokrymi dłońmi formowałam kulki wielkości orzecha włoskiego. Obtaczałam w sezamie, wiórkach lub gryce.
Najlepsze są po schłodzeniu kilka godzin w lodówce.
Jeśli będziecie częstować dzieci, zrezygnujcie z alkoholu, na pewno to wiecie ale wolę przypomnieć.
Nikt Was nawet nie posądzi, że one są z fasoli, po prostu jest kompletnie niewyczuwalna.
Jeszcze zdążycie zrobić na weekend, zachęcam do eksperymentowania ze składnikami.
Smacznego :)







