13.07.2014

Leśne ciastka orkiszowe z chałwą i białą czekoladą


Byliście już w lesie na jagodach? Jeśli nie to koniecznie musicie to nadrobić.
Jagody w tym roku są wprawdzie dwa razy tańsze, niż w zeszłym ale nie ma to jak leśna frajda.
Chciałam wykorzystać płatki orkiszowe, które już trochę rezydowały w szufladzie no i chałwę,
której cały kilogram kupiłam jakiś czas temu i poza kilkoma cudownymi w smaku owsiankami, nie miałam jakoś pomysłu jak ją wykorzystać. W ciastkach użyłam jej zamiast masła i to był bardzo trafiony pomysł, muszę nieskromnie przyznać :P Ciastka nie są małokaloryczne ale mają sporo zdrowych składników,
więc czuję się usprawiedliwiona ;)


Na około 18 sporych ciastek potrzebujemy:

2,5 szklanki płatków orkiszowych (mogą być owsiane)
0,5 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej
0,5 szklanki mąki owsianej
0,5 szklanki ksylitolu (lub cukru)
1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia
2 łyżki siemienia lnianego
150 g ulubionej chałwy
0,5 szklanki maślanki
1 jajko
100 g białej czekolady
0,5 szklanki świeżych jagód
0,5 szklanki świeżych malin


Płatki orkiszowe zmieszałam z mąką, proszkiem do pieczenia, ksylitolem i ziarnami lnu.
Pokruszoną dość dokładnie widelcem chałwę zmiksowałam z maślanką i jajkiem.
Suche składniki zmieszałam z mokrymi, odstawiłam na 30 minut.
Po tym czasie dodałam posiekaną czekoladę i świeże owoce.
Nie siekajcie jej bardzo drobno i nie trzyjcie na tarce bo się rozpuści w trakcie pieczenia.
Wymieszałam całość drewnianą szpatułką, żeby za mocno nie naruszyć owoców.


Wyłożyłam ruszt piekarnika papierem do pieczenia. 
Następnie formowałam łyżką coś na kształt ciastek, pomagając sobie rękami. 
Wstawiłam do piekarnika nagrzanego do 180 stopni + termoobieg na 18 minut. 
Otwieramy, studzimy. Gotowe!


Na drugi dzień są jeszcze lepsze.
Smacznego :)

9.07.2014

Pesto z miodowym szpinakiem, awokado, bób i cheddar


Żar leje się z nieba, więc kolejny pomysł na lekki lunch.
Również i tym razem można go zjeść na ciepło lub na zimno, zależnie od upodobań.
Ja jadłam w wersji pierwszej, było pysznie.
Na pewno miewacie takie sytuacje, że ugotujecie bób jednego dnia 
i jakaś ostatnia jego porcja zostaje, nie wiadomo co z nią począć. Za mało, by się najeść a wyrzucić szkoda. To jest właśnie danie, do którego możecie go śmiało wykorzystać.
Gdyby marzenia miały kolor, moje byłyby zielone ;)


Na dwie porcje potrzebujemy:

2 garści młodego szpinaku
2 łyżki ziaren słonecznika
1 łyżeczkę miodu
ćwiartkę cebuli
20 g twardego sera (u mnie cheddar)
2 łyżki oliwy dobrej jakości
sól, pieprz do smaku

dowolną ilość ulubionego makaronu penne
1/2 awokado
garść ugotowanego i obranego ze skórek bobu
(gotuję go w wodzie z solą i cukrem około 20 minut)
kilka pomidorków koktajlowych albo jeden malinowy


Szpinak, miód, posiekaną cebulę, słonecznik, starty ser, oliwę z solą i pieprzem
potraktowałam blenderem. Ugotowałam makaron pełnoziarnisty al dente.
Nie cierpię rozgotowanego makaronu. Jest chyba jeszcze gorszy, niż ciepła wódka ;)
Ciepły makaron wymieszałam dokładnie z przygotowanym wcześniej pesto.


Dołożyłam pozostałe składniki pokrojone na drobniejsze kawałki, obrany bób.
Wszystko posypałam jeszcze odrobiną serowych wiórek.


Szybkie, zdrowe danie, które zachwyca kolorem. Tak niewiele do szczęścia :)
A jaki kolor mają Wasze marzenia ?


Wegetariański obiad III

8.07.2014

Quiche pszenno-żytnie jak grecka sałatka


Upał nie nastraja mnie do jedzenia zup, ani ciężkich dań z mięsem.
Robię chętnie jakieś przekąski, które w zupełności zastępują lekki obiad.
Quiche albo tarta (jak kto woli nazywać) ze składnikami greckiej sałatki ale z dodatkiem bazylii,
która w sałatce się nie pojawia. Robione na zasadzie czyszczenia lodówki z resztek.
Wyszło genialne a spód chyba najlepszy, jaki do tej pory udało mi się zrobić :)


Na dużą keksówkę (27 x 8 cm) potrzebujemy:

Spód:
100 g mąki żytniej
50 g mąki pszennej
2 żółtka
60 g oleju kokosowego (lub 100 g masła)
30 g jogurtu naturalnego (czubata łyżka)
szczypta soli

Nadzienie:
kilka pomidorków koktajlowych
kilka oliwek (u mnie czarne)
garść świeżej bazylii
ser typu feta (ilość wedle uznania)
1 mała cebula
1 szklanka mleka
1 białko jajka
1 całe jajko
pieprz, sól


Składniki na spód zagniotłam ręką, schłodziłam w lodówce około godziny ale może być krócej.
Zwykłą formę keksówkę wyłożyłam papierem do pieczenia i na dno wyłożyłam rozwałkowane ciasto, tworząc brzegi tak, by masa mleczna nie wyciekła. Ciasto wałkowałam w folii spożywczej.
To bardzo prosty sposób i nie przykleja się do deski ani wałka.
Zrobiłam kilka dziurek widelcem jak przy klasycznych słodkich tartach.
Wstawiłam do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 15 minut. 


W międzyczasie pokroiłam cebulę na piórka i podpiekłam na suchej patelni, żeby lekko zmiękła.
Jeśli chcecie, można dodać odrobinę tłuszczu ale nie jest to konieczne.
Wyjęłam spód, poukładałam na nim cebulę, przekrojone na pół oliwki i pomidorki
oraz fetę i listki bazylii. Zalałam całość mlekiem wymieszanym z jajkiem, białkiem i przyprawami.
Należy uważać z solą bo ser jest słony. Wstawiłam jeszcze na 25 minut do piekarnika.
Może wystarczyć nawet 20 minut, w zależności od piekarnika.
Gotowe :)


Smakuje na zimno, smakuje na ciepło i wciąga niczym orzeszki. 
Nie można przestać jeść. Można spokojnie zabrać na wynos.
Smacznego !

Wegetariański obiad III

6.07.2014

Lekka rolada z jagodami i białym serem


Ostatnio u nas w domu szał na jagody, mamy fioletowe palce, języki i plamy na ubraniach.
Obiecuję więc kolejne przepisy z tymi ciemnymi perełkami.
Ostatnio doszłam do wniosku, że to chyba w tej chwili jedyne niepryskane owoce dostępne 
w sprzedaży. Choć w lesie też byłam ale cierpliwości nie wystarczyło, 
by nazbierać ilość potrzebną na 10 słoiczków dżemu, które wylądowały już w spiżarni.
Nie jestem zwolenniczką nabiału 0%, jak już wspominałam nie raz
ale w tym przypadku użyłam takiego sera, by odchudzić nieco deser.
Słyszałam od wielu osób, że obawiają się robić rolady samodzielnie bo to za trudne.
Nic bardziej mylnego, jest to bardzo prosty w wykonaniu, szybki i efektowny deser.
Z przepisu na biszkopt korzystam od wieków, więc nie znam źródła ale zawsze się udaje.


Na roladę potrzebujemy:

50 g cukru (białego, brązowego lub ksylitolu)
40 g mąki pszennej tortowej
40 g mąki ziemniaczanej
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
4 jaja (rozmiar L)

Nadzienie:
1,5 szklanki jagód leśnych
cukier do smaku
1 czubatą łyżkę cukru żelującego
200 twarogu 0% (użyłam Zott)


Mąki przesiałam z proszkiem do pieczenia. Z jajek oddzieliłam białka od żółtek.
Białka ubiłam na sztywno. Gdy zaczęła się pojawiać już wyraźna piana, dodawałam po troszku cukier, nadal ubijając. Następnie zmniejszyłam nieco obroty miksera i dodawałam stopniowo po jednym żółtku. Wsypałam przesianą mąkę i wymieszałam już delikatnie drewnianą szpatułką. Nie mikserem !
Blaszkę piekarnika (40 x 28 cm) wyłożyłam papierem do pieczenia
i na całej powierzchni rozsmarowałam masę w miarę równomiernie.
Wstawiłam do piekarnika nagrzanego do 170 stopni na środkowy poziom, na 12 minut.
Gorącą zsunęłam z papierem na blat. Obok ułożyłam lnianą ściereczkę.
Odwróciłam biszkopt z papierem do góry nogami, kładąc ciastem na ściereczkę.
Zdjęłam ostrożnie papier do pieczenia a ciasto zwinęłam razem ze ściereczką,
wzdłuż dłuższego boku w rulon. Zostawiłam do całkowitego ostygnięcia.


Oczyszczone jagody poddusiłam z cukrem (słodzić wedle własnego gustu).
Gdy nieco zmiękły, dodałam cukier żelujący.
Przestudzone wymieszałam z rozdrobnionym biały serem. Biszkopt odwinęłam.
Rozsmarowałam równomiernie nadzienie do 3/4 wysokości
(żeby przy zwijaniu nie wychodziło na zewnątrz).
Zwinęłam na powrót tak samo, jak poprzednio, tylko już bez ściereczki oczywiście :)


Można posypać cukrem pudrem, zmielonym ksylitolem albo polukrować, jak lubicie.
W ten sposób mamy 40 cm rolady, która jest pyszna i wcale nie wysokokaloryczna,
ponieważ pozbawiłam ją bitej śmietany a ilość mąki jest znikoma.
Opis jest długi bo chciałam obrazowo wytłumaczyć ale robi się błyskawicznie.
Polecam na przyszłą niedzielę :)

Słodkie jagodowe lato Jagodowe lato

3.07.2014

Sezonowy kalendarz - Lipiec


Cyklicznie na początku miesiąca załączam sezonowy kalendarz młodych warzyw i owoców.
Lipiec jest chyba najbogatszym miesiącem w całym roku, jeśli chodzi 
o wysyp uroczych, pysznych i zdrowych darów natury. Za to głównie kocham lato :) 
Część zostało nam z czerwca ale przybyło wiele nowych. Nic tylko zajadać się nimi, 
ponieważ krótko nas cieszą ale na szczęście zostają w postaci mrożonek i przetworów.
Przypominam, że zawsze można wrócić do tego wpisu w zakładce Zielony Kalendarz - menu strony.
 
Fotografie są poglądowe, nie są moją własnością, celowo pogorszyłam ich jakość.

Ja nie mam w tym miesiącu swojego faworyta, ponieważ nie mogłabym się zdecydować.
Czy też macie taki dylemat, że wchodząc na bazarek kupujecie za dużo 
i potem dopiero myślicie, co z tym zrobić i kto to teraz zje... ?

30.06.2014

Kalafior zapiekany pod migdałową "bułką tartą"


Witam słonecznie w ten ponury poniedziałek :)
Na szczęście mimo aury sezon na pyszne owoce i warzywa trwa w najlepsze,
więc dzisiaj bardzo prosty sposób na kalafiora. Bardzo go lubię ale nie przepadam za smakiem tartej bułki,
która mu często towarzyszy. Zrobiłam więc dla niej alternatywę w postaci tartych migdałów.
Obecnie można je kupić w zasadzie w każdym większym sklepie spożywczym.

Na porcję dla 2 osób potrzebujemy:

1/2 dużego kalafiora
2 jajka 
3 łyżki tartych migdałów
1 łyżkę oleju kokosowego lub masła roztopionego
sól, pieprz


Oczyściłam kalafiora. Podzieliłam na mniejsze różyczki.
Ugotowałam na parze do miękkości al dente, czyli żeby był jeszcze chrupki.
Ja akurat taki lubię ale możecie ugotować do takiego momentu, jaki sami lubicie. 
Jeśli nie ma pod ręką niczego do gotowania na parze (garnka, parowaru albo zwykłego sitka), 
można go spokojnie ugotować w wodzie i potem odcedzić na durszlaku.
 Ułożyłam ugotowanego kalafiora w naczyniu żaroodpornym.
Polałam mieszanką roztrzepanych z przyprawami jajek, oleju kokosowego i migdałów.
Zapiekałam 35 minut w 170 stopniach z termoobiegiem.


Można jeść samodzielnie lub z dodatkami, np w postaci kurczaka w kopercie (klik).
Ugotujcie kalafiora tak, by dopasować jego miękkość do swoich gustów bo w trakcie pieczenia
nie zmięknie już bardziej. Można pominąć tłuszcz ale pamiętajcie,
że to on jest nośnikiem witamin i minerałów w naszym organizmie.
Smacznego :)

Wegetariański obiad III

27.06.2014

Sałata z sosem truskawkowym i camembertem


Na pożegnanie sezonu truskawkowego przepis wytrawny dla odmiany.
Kocham truskawki pod każdą postacią ale sezon na nie dobiega końca, zapasy zrobione,
trzeba się przestawiać na inne śliczności sezonowe - maliny, jagody itd.
Nie mniej pyszne i aromatyczne a wraz z nimi setki pomysłów na nowe dania.
No więc tyle tytułem wstępu a dzisiaj sałata z ukochanym camembertem.



Na jedną porcję potrzebujemy:

garść ulubionej sałaty (u mnie rukola)
kilka pomidorów koktajlowych
ćwierć ulubionego sera typu camembert
kilka orzechów (u mnie pecan)

Dressing:

4 łyżki zmiksowanych truskawek
1 łyżka sosu sojowego
1 łyżka miodu
1 łyżeczka octu balsamicznego
1 łyżka oliwy
duża szczypta świeżo mielonego pieprzu


Ułożyłam na talerzu rukolę, przekrojone na pół pomidorki
oraz podprażone na suchej patelni, posiekane orzechy, pokrojony camembert.
Składniki sosu dokładnie połączyłam w słoiczku, energicznie nim potrząsając.
Polałam sałatę.
Gotowe :)


Składniki można dowolnie modyfikować, najważniejszy jest sos,
który zrobicie również z malin i będzie równie dobrze pasował w tym przypadku.


Miłego weekendu :)

Lato w pełni!

22.06.2014

Kruche babeczki, mąka z ciecierzycy i karambola


Długi weekend czerwcowy dobiega końca i trzeba zejść na ziemię ale dobry deser nie jest zły.
Jakiś czas temu zauroczyła mnie mąka z cieciorki i tak już mi zostało, ostatnio dołączyła do niej mąka
z kasztanów a jeszcze czeka na swój debiut w mojej kuchni mąka z żołędzi, o tym innym razem.
Dzisiaj kruche babeczki z sernikowym nadzieniem i owocem karamboli.
Zdrowsza wersja tradycyjnych.


Na 10 babeczek (średnica ok. 6 cm) potrzebujemy:

Kruche ciasto:
1 i 1/3 szklanki mąki z ciecierzycy
1 jajko
2 łyżki oleju kokosowego
1 łyżkę cukru pudru 
(dałam ksylitol zmielony na w młynku)
3 łyżki jogurtu naturalnego

Nadzienie:
1 białko jaja
2 łyżeczki cukru pudru 
(dałam ksylitol zmielony na w młynku)
3 łyżki czubate serka homogenizowanego
(u mnie zwykły Bieluch)

Owoce (u mnie karambola)


Składniki kruchego ciasta zagniotłam ręcznie. Robi się to bardzo łatwo, ciasto jest plastyczne
i dobrze się z nim pracuje. Odstawiłam na jakieś 30 minut (może być godzina).
Nagrzałam piekarnik do 170 stopni + termoobieg.
Następnie podzieliłam ciasto na 10 części, robiłam z każdej kulkę, dociskałam na środek foremki i wyklejałam brzegi. Można spróbować je rozwałkować przez folię spożywczą ale osobiście wolę ten sposób, jest mniej stresujący i można się pobawić, niczym na pracach plastycznych :P
Wstawiłam babeczki do piekarnika na 8 minut.
W tym czasie przygotowałam masę. Ubiłam na sztywno białko jajka z cukrem pudrem.
Połączyłam delikatnie z serkiem homogenizowanym. Wyjęłam foremki z ciastkami z piekarnika,
nałożyłam masę i na niej poukładałam owoce. Wstawiłam jeszcze na 10 minut do piekarnika.
Gotowe :)


Jeśli zaprosicie gości, prawdopodobnie nigdy nie zgadną, że to babeczki z ciecierzycy. 
Bardzo łatwo się je przyrządza a najdłużej zajmuje mycie foremek.
Owoce oczywiście można dać inne ale z umiarem, by ciastka nie pozalewały się sokiem.
Miłego dnia :)

Wykorzystaj mąkę z ciecierzycy
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...